niedziela, 28 sierpnia 2011

Sahara el Beida

Witam po przerwie w nadawaniu :) Letni lań to straszna przypadłość ale na szczęście nie trwa wiecznie.
Na rozgrzewkę proponuję krótki wypad do Afryki na niesamowitą białą pustynię: Sahara el Beida.



 Piękne owale kwarcu lodowego otoczyłam srebrnymi i białymi koralikami, zasadziłam srebrne różyczki i podszyłam kremową skórką.

czwartek, 7 lipca 2011

Wakacyjnie

Ech... lato w pełni a tu ani pogody, ani urlopu... no ale chociaż pomarzyć można... 
Na przykład o pięknej wyspie Rodos:

Albo chociaż o jakiejś górskiej łące:



Wszystkim urlopowiczom, życzę ładnej pogody. A wszystkim nieurlopowiczom pogody ducha :)

środa, 29 czerwca 2011

Pędzlem pisane

Lato to nie jest dla mnie najlepszy czas na tworzenie (tzn. coś tam tworzę, jak zawsze, ale mało to ma wspólnego z biżuterią). Ale są osoby, którym wakacyjne niechciejstwo nie dolega i takiej osoby prace chciałam pokazać (oczywiście za jej pozwoleniem)




Te piękne ikony są tworzone tradycyjnymi technikami: pisane na drewnie naturalnymi barwnikami i wykończone złotem. Cztery pierwsze to kopie już istniejących ikon natomiast ostatnia to w stu procentach projekt autorki z zachowaniem wszystkich kanonów ikonopisarstwa.
Beatko bardzo dziękuję, za zgodę na umieszczenie tu Twoich prac.
Jeśli ktoś byłby zainteresowany, podaję numer telefonu autorki: 505980003

środa, 8 czerwca 2011

Podejście pierwsze

No może nie takie pierwsze, bo wiele metrów sznureczków zakończyło już swój żywot pocięte na maleńkie kawałeczki (to właśnie powód mojej nieobecności przez jakiś czas). Taka już moja dziwna natura, że im bardziej materia stawia mi opór tym bardziej chcę ją ujarzmić.
Na szczęście zaczynamy już ze sznureczkami sutaszowymi znajdować wspólny język :) A oto moje "wolne tłumaczenie" tego języka ;)
Kolczyki ze swarkami i szklanymi koralikami:


oraz wisiorek z fasetowanym jadeitem i koralikami jablonex



Ech, ciężka to była walka ale, jak teraz patrzę na te zdjęcia to myślę, że wygrana ;)

wtorek, 24 maja 2011

Mongibello

Elegancki i ascetyczny naszyjnik z kaboszonem lawy, która ponoć zbiera z ciała negatywne energie i zamienia je w pozytywne. Dla mnie najbardziej pozytywne jest to, że w końcu udało mi się znaleźć kilka godzin i dokończyć naszyjnik, który zaczęłam już dawno temu... i to na dodatek tak by efekt końcowy naprawdę mi się podobał :)
 W głowie na razie siedzi mi coś zupełnie nowego ale nie wiem kiedy uda mi się za to zabrać. Ale jak tylko coś wymodzę to obiecuję, że od razu zaprezentuję.