wtorek, 1 lutego 2011

Pawie oko

Onyksy to dla mnie temat-rzeka i nie wyczerpane źródło inspiracji. Za każdym razem gdy biorę go do ręki czuję się jakbym miała na dłoni esencję gwieździstego nieba. Każdy egzemplarz przemawia do mnie inaczej i sam nakierowuje na to czym chce się stać.
A oto najnowsza odsłona w której główną rolę gra mój ulubieniec: wisior z onyksem oprawiłam w srebrne i mieniące się granatowe koraliki a'la "benzynka" i zawiesiłam go na sznurze wyplecionym w tej samej kolorystyce.


Ale dopiero teraz widzę jak koszmarnie te kolory wyszły na zdjęciach. Kurcze, już sama nie wiem jak mam te fotki pstrykać- dzienne światło za słabe, sztuczne- zbyt żółte, lampa błyskowa- za ostre oświetlenie.... Wrrrrrrr!!!!!!!! To jedyna rzecz, która mnie do pasji szewskiej doprowadza.


Mam nadzieję ,że przed następną sesją coś wymyślę...

1 komentarz:

  1. Tak,tak,aby zrobić dobre zdjęcie i zawrzeć w nich prawdziwe oblicze naszej biżuterii,trzeba chyba mieć w domu studio fotograficzne,szczególnie teraz przy braku słońca:D Też mam z tym problem,tak jak prawdopodobnie większość z nas-biżuteryjek.Dlatego też przymykamy na to oko i wyobrażamy sobie te wszystkie cudnie mieniące się kolory, jakie zawarłaś w tym pięknym i oryginalnym naszyjniku:)

    OdpowiedzUsuń