wtorek, 24 maja 2011

Mongibello

Elegancki i ascetyczny naszyjnik z kaboszonem lawy, która ponoć zbiera z ciała negatywne energie i zamienia je w pozytywne. Dla mnie najbardziej pozytywne jest to, że w końcu udało mi się znaleźć kilka godzin i dokończyć naszyjnik, który zaczęłam już dawno temu... i to na dodatek tak by efekt końcowy naprawdę mi się podobał :)
 W głowie na razie siedzi mi coś zupełnie nowego ale nie wiem kiedy uda mi się za to zabrać. Ale jak tylko coś wymodzę to obiecuję, że od razu zaprezentuję.

wtorek, 17 maja 2011

Zwykłe - niezwykłe

Cierpię na chroniczny brak czasu. Nie wiem czy to wina wiosennego rozkojarzenia, czy jakiejś innej siły wyższej ale mój kolejny projekt koralikowy rodzi się w bólach od dwóch tygodni i nadal nie skończony patrzy na mnie smętnie z mojego "warsztatu".
Przyjdzie pora i na niego. A puki co ( jako że blog obrósł pajęczyną) wstawiam zdjątka świecidełek, które robię w ilościach hurtowych, a których nigdy tu nie prezentowałam.
Na początek komplecik ślubny (nie kompletny, bo jeszcze zawieszka jest do niego ale już wywędrowała ode mnie jakiś czas temu) dla córki mojej kochanej koleżanki z pracy. Nie lubię robić na zamówienie, bo nigdy nie wiem czy efekt końcowy usatysfakcjonuje zainteresowanych ale stanęłam na rzęsach, żeby było jak najlepiej.
Komplecik to oczywiście kryształki Swarovskiego, których urody nie potrafię za nic uchwycić na zdjęciach, i srebro próby 925 (po ostatnim wzroście cen ręce mi się trzęsły przy każdym cięciu...)

Dla innej koleżanki zrobiłam taką oto prościutką bransoletkę, również ze Swarovskich ale już nie ze srebra tylko z elementów posrebrzanych. Kolor tych kryształków nie jest taki jak na zdjęciach widać ale z tego się już tłumaczyłam :)

I tak dla odmiany jeszcze jedna bransoletka, tym razem nie na zamówienie więc w pełni moja inwencja twórcza :) Zaczęło się od paska, który ostatnio dostałam, a który zrobiony był z rzemyka i łańcuszka. Pokombinowałam, dorzuciłam troszkę od siebie i oto efekt końcowy:

A na zakończenie z troszkę innej beczki, zrobione już jakiś czas temu ale jeszcze nie uwiecznione kolczyki z masy fimo.

wtorek, 3 maja 2011

Abalone

Pewnego pięknego, chyba jeszcze zimowego, wieczora zaglądnęłam do pewnego sklepu internetowego i znalazłam w nim przepiękny drobiazg. W mojej głowie od razu wyświetliły się obrazy jak to cudeńko można wykorzystać. Jednak zanim pomysł przeistoczył się w przedmiot materialny (a dokładnie w naszyjnik) sporo wody w Wiśle upłynęło...
 Tą cudną rzeczą była śliczna kamea wykonana w muszli abalone. Mieni się prześlicznie i w każdym świetle wygląda inaczej. Oprawiłam ją w koraliki i kryształki Jablonex oraz kryształowe "płatki", które również zmieniają kolorki w zależności od światła.

Przy okazji powstała jeszcze delikatna bransoletka. W prawdzie nie do kompletu z naszyjnikiem ale po to by ożywić dżinsy i prostą koszulkę :)

Na zakończenie chciała bym gorąco pozdrowić wszystkich, u których dzisiaj spadł śnieg- przed chwilą, w przerwie między obrabianiem zdjęć a gotowaniem galarety, rzuciłam okiem na wiadomości i ciarki mi przeszły po plecach... zamieć śnieżna 3 maja!!!!!!!!!!!!
Takie rzeczy tylko u nas!!!
Trzymajcie się mocno i poręczy!